Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Już ponad 1000 naukowców o imieniu Steve jest zgodnych, że powinniśmy nauczać teorii ewolucji!

wtorek, 24 lutego 2009 21:32

            Środowiska laickie mają to do siebie, że gdy stają do obrony swoich tez przed kreacjonistami potrafią wykazać się niezwykłym wręcz poczuciem humoru. Doskonałym przykładem jest Project Steve, o którym napiszę dzisiaj kilka słów.
            Aktywne środowiska teistów lubują się w tworzeniu list naukowców wątpiących lub odrzucających ewolucyjną koncepcję powstawania gatunków. Przykładem takiej listy może być ta tworzona przez witrynę answeringenesis.org. Spis ten skupia przede wszystkim nauczycieli i naukowców popierających utworzenie „Muzeum Stworzenia" (Creation Museum). Zawiera ona nawet swojski akcent, spersonalizowany w osobie Macieja Giertycha, który - wzorem kreacjonistów z USA - w 2006 roku wysławił się w Parlamencie Europejskim apelem o zaprzestanie nauczania ewolucji w szkołach.

            Charakterystycznym jest też to, że propagatorzy inteligentnego projektu, z niezwykłą chęcią włączają w swoje szeregi postaci historyczne. Tak też stało się tym i razem, więc na liście - poniżej osób, które zgłosiły się osobiście - możemy przejrzeć pokaźną liczbę dosyć znanych nazwisk, naukowców opowiadających się za biblijnym stworzeniem świata. Niestety bezcelowym wydaje mi się na przykład wymienianie Newtona, jako rzecznika kreacjonizmu, bo przecież zmarło mu się na ponad sto lat przed publikacją Darwinowskiego „O powstawaniu gatunków"! Nieodpowiednie wykorzystanie autorytetów w tym sporze, to jednak temat na inny wywód.
           
            W odpowiedzi na takie akcje środowisk kreacjonistycznych powstał Projekt Steve. Inicjatywa ta - koordynowana przez Amerykańskie National Center for Science Education - polega na stworzeniu listy naukowców o imieniu Steve (i pochodnych) popierających teorię ewolucji. Mimo, że tworzona półżartem, półserio jest ona prawdziwym zbiorem naukowców i co ważniejsze, jest obszerniejsza niż jakakolwiek lista kreacjonistów (w tym momencie zaznaczyć należy, że populacja ludzi o imionach „Steve'opodobnych" wynosi w USA ok. 1%). Według wartości wskazywanej przez Steve-o-meter w dniu 20 lutego 2009 już 1036 Steve'ów popierało teorię ewolucji.
            Wśród bardziej znanych Steve'ów, którzy znaleźli się na liście wymienić należałoby chyba najbardziej znanego współczesnego astrofizyka Stephena Hawkinga, a także dwóch noblistów w dziedzinie fizyki Stevena Chu i Stevena Weinberg'a.

            Niektórzy mogą zapytać: „Jaki jest właściwie cel tej akcji?". Odpowiedzią niech będzie oświadczenie, które wydała organizacja: „Nie chcemy zwodzić opinii publicznej i skłaniać jej ku myśleniu, że problemy naukowe są rozstrzygane przez to, kto ma dłuższą listę naukowców!"

LINKI:

Oficjalna strona inicjatywy.

Artykuł na Wikipedii.

RYAN

private_ryan@o2.pl

komentarze (3) | dodaj komentarz

Zabobony...

czwartek, 12 lutego 2009 2:40

            Jeszcze przed kilkoma dniami z uśmiechem politowania czytaliśmy o Nigeryjczykach, którzy utrzymywali, że koza dokonała napadu z bronią w ręku. Niestety nikt nie wie, jakie są jej dalsze losy, mam nadzieję, że biedne zwierzę zostało już wypuszczone z aresztu :D.

            W przekonaniu, że zabobony mają się naprawdę nieźle uświadczyć nas może zarządzenie prezydenta Syrii. Prezydent Baszar el-Asad zwrócił się do Ministerstwa Dóbr Islamskich o zorganizowanie Satal al-Istiska, czyli modłów o deszcz. Do podjęcia tak radykalnych kroków zmusiła go panująca od trzech lat susza rujnująca syryjskie rolnictwo.

            Podejrzewam, że argumenty w stylu „Przestańcie marnować pieniądze na utrzymywanie klechów i wykorzystajcie je np. do zakupienia pożywienia z zagranicy" nie przemówiłyby do Syryjczyków. Niestety pełne 'odczarowanie świata' jest jeszcze bardzo dalekie od realizacji.


RYAN

Private_ryan@o2.pl

komentarze (8) | dodaj komentarz

Ateistyczne RPG...???

czwartek, 29 stycznia 2009 11:14

Dzisiaj zamieszczam nieco dziwny tekścik, który odnalazłem niedawno na JoeMonster.org. Fani gier fabularnych powinni go docenić, dla reszty może być niestety niezrozumiały - ale mówi się trudno. Nie wgłębiajmy się zbytnio w 'poziom artystyczny' tego dzieła. Ot, najlepiej przeczytać, uśmiechnąć się i zapomnieć.

Oto i owe 'epickie' dzieło :

Dlaczego jestem ateistą?

Bo mam
+ 5 do charyzmy
+ 5 do inteligencji
+ 5 do wiedzy
Mogę rzucić:
- Radość życia
- Wkurzenie teisty
- Zauroczenie lachona
a od 10 poziomu:
+ 10 do wszystkich atrybutów i czar: Przywołanie Nietzschego
od 15 poziomu:
Zauroczenie lachona działa cały czas i mogę rzucić: Kisiel w majtkach
od 20 poziomu:
+ 15 do atrybutów, Kisiel w majtkach działa cały czas i mogę rzucić: Ognisty Bąk Bezbożnej Destrukcji
Od 25 poziomu:
święcona ziemia dymi się pod stopami, święcone przedmioty tracą świętość po dotknięciu, święci ludzie padają na ziemię i płaczą z przerażenia, mogę rzucić piłką do kosza
od 30 poziomu:

postać ateisty goreje żywym ogniem i mogę rzucić dyskiem
od 35 poziomu:

święcona ziemia drży kiedy stawiam kroki, pękają mury świątyń, święci ludzie w promieniu 30 metrów zamieniają się w ateistów
od 40 poziomu:

mogę przejąć umysł papieża
od 45 poziomu:

mogę tworzyć własne wszechświaty
od 50 poziomu:

mam na stałe atrybuty:

wszechwiedza, wszechmoc, mogę rzucić wszystko w cholerę.
Jeszcze są czary:
- Prawdziwe widzenie - zabija wszystkie niewidzialne istoty w promieniu 30 metrów
- Sceptycyzm - działa jak dispell, tylko nie może być skontrowane
Ale są i ujemne featy:
- Ateista nie uzyskuje uzdrowienia odwiedzając świątynie
- Ma permanentną klątwę 'ekskomunika'
- Niektórzy podczas rozmowy z ateistą zakrywają uszy i powtarzają w kółko 'nie nie nie nie nie nie' co blokuje sporo możliwości dialogowych

- Ateista nie może się przyłączyć do kilku gildii, np. 'Liga Polskich Rodzin' itp.
- Nie może używać pewnych magicznych przedmiotów, np. 'woda święcona' czy też 'święty krzyż'

 


Za to może używać Kondoma Laickości, dzięki któremu do twojej drużyny nie dołączą niechciani NPC

Dlatego właśnie wybrałem bycie Ateistą

Oryginał do wglądu TUTAJ.

RYAN

private_ryan@o2.pl

komentarze (15) | dodaj komentarz

Dzisiaj żadnych autobusów (przysięgam!)

piątek, 23 stycznia 2009 19:44

Zapraszam do zapoznania się z dwoma krótkimi filmikami autorstwa Edward'a Current'a. Pierwszy w żartobliwy sposób przedstawia śmierć nieszczęsnego ateisty, który trafia przed oblicze Boga, drugi natomiast jest jego 'sequelem', w którym konającemu chrześcijaninowi objawia się Niewidzialny Różowy Jednorożec. Oba filmiki są niestety po angielsku, jednak nie ma większych problemów ze zrozumieniem treści, nawet przy elementarnej znajomości języka.
                Wszystkich zainteresowanych tego typu parodiami odsyłam do archiwum Current'a, w którym możemy znaleźć naprawdę sporo filmików.

 

An Atheist Meets God.



A Christian Meets Invisible Pink Unicorn.

 

RYAN

private_ryan@o2.pl

komentarze (13) | dodaj komentarz

Autobusowa wojna?

środa, 21 stycznia 2009 20:30

Cała sprawa z ateistycznymi autobusami zaczyna się komplikować. Mam tu na myśli przede wszystkim fiasko włoskiej części akcji. Na skutek protestów włoskiej prawicy i kleru firma reklamowa odmówiła Związkowi Ateistów i Agnostyków Racjonalistów udostępnienia miejsca na autobusach. Więcej informacji można znaleźć w artykule Gazety.pl, ale polecam też zapoznanie się z artykułem z katolickiego portalu piotrskarga.pl o wymownym tytule „Zwyciężył rozsądek (...)" (szczególnie polecam zwrócić uwagę na jad, z jakim przytaczane są słowa przedstawiciela ZAiAR).
                W każdym razie w Rzymie wystartowała już kontrinicjatywa ugrupowania Chrześcijańscy Reformiści pod hasłem "Bóg istnieje i nawet ateiści o tym wiedzą" (Ciekawe, że lepiej od nas wiedzą, o czym „wiemy"). Oczywiście, jak mówi współzałożyciel organizacji Giorgio La Porta, ta akcja nie jest wymierzona w kogokolwiek: „Chcemy po prostu pokazać, że nas, katolików, jest we Włoszech najwięcej" - dodaje. Nie muszę chyba dodawać, że ta inicjatywa nie wzbudziła niczyjego sprzeciwu?
                „Ateobusy" doczekały się też odpowiedzi w Hiszpanii. W Barcelonie na ulice wyjechały autobusy z hasłem: "Gdy wszyscy Cię opuszczają, Bóg pozostaje z Tobą" sponsorowane przez towarzystwo E-christians, w Madrycie natomiast protestanci promują slogan: "Bóg istnieje. Ciesz się życiem w Chrystusie!".

                Jednego jestem pewien, to jeszcze nie koniec.

Przy tworzeniu tego wpisu korzystałem jeszcze z artykułu na stronie Rzeczpospolitej i Centrum Informacji Anarchistycznej. Wielkie dzięki dla Generała Lee za podanie odnośnika do tej drugiej strony.

RYAN

private_ryan@o2.pl

komentarze (10) | dodaj komentarz

Włoska edycja 'ateobusów' zagrożona?

poniedziałek, 19 stycznia 2009 12:40

Jak doniósł serwis racjonalista.pl, Włoska edycja reklam z ateistycznym przesłaniem napotkała już pierwsze problemy. Niektórzy kierowcy miasta Genua już zapowiadają, że nie będą prowadzić autobusów z hasłem Związku Ateistów i Agnostyków Racjonalistów. Kierowcy powołują się na prawo do sprzeciwu sumienia.
                Włoskie związki zawodowe podzieliły się już na te, które zdecydowały się udzielić poparcia kierowcom i na te, które go domówią. Szef zakładów transportu miejskiego uspokaja jednak i zapewnia, że żaden kierowca nie będzie wbrew swojej woli zmuszany do prowadzenia ateobusów.

                Więcej szczegółów można uzyskać TUTAJ.

komentarze (8) | dodaj komentarz

Ateistyczne autobusy w natarciu oraz pierwsze protesty.

piątek, 16 stycznia 2009 1:36

                Post nieco spóźniony, ale niestety z okazji zbliżającej się wielkimi krokami sesji nie mam tak wiele czasu jak bym chciał. Dzisiaj kolejna (i zapewne nie ostatnia) porcja informacji o 'Ateistycznych Autobusach'. Zapraszam do lektury.



                Stało się to, czego chyba wszyscy się spodziewali, brytyjska kampania Atheist Bus doczekała się odzewu ze strony środowisk chrześcijańskich. Co tu dużo mówić, organizacja Christians Voice uderzyła z dużej rury od razu skarżąc inicjatywę do Advertising Standards Authority, czyli urzędu odpowiedzialnego za reklamy. Argumentem przeciw akcji ma być to, że "Reklamy muszą się opierać na faktach popartych dowodami, a nie ma dowodu, że Boga nie ma".

                Za szczególnie ciekawą uznaję jednak następującą wypowiedź: "Jest wiele dowodów istnienia Boga, od osobistych świadectw wielu osób po dowód niezbity w postaci złożoności i piękna świata" - twierdzą przedstawiciele Christian Voice. "Nie ma dowodów na poparcie słów jakie czytamy na plakatach".
                Z tego co wiem (chyba, że coś przegapiłem) jak dotąd nikt jednoznacznie nie udowodnił istnienia czy też nieistnienia Boga. Z tego prostego powodu, że zaprzeczenie bądź potwierdzenie bytów abstrakcyjnych jest niemożliwe. Zagadnienie to lepiej rozpatrywać z perspektywy prawdopodobieństwa - o czym już wspominałem.

Teraz pozostaje jedynie czekać na werdykt specjalistów z Advertising Standards Authority.

                W czasie kiedy klerycy w Wielkiej Brytanii skarżą się na półwyspie Apenińskim trwają przygotowania do Włoskiej edycji kampanii. Związek Ateistów i Agnostyków Racjonalistów zapowiedział, że już 4 lutego na ulice Geniu ruszą autobusy z reklamami.
                Włosi zdecydowali się na bardziej bezpośrednie hasło. Ich wersja przesłania brzmi:  "Zła wiadomość jest taka, że Bóg nie istnieje, a dobra - że go nie potrzebujesz". Cóż, osobiście uważam je za słabsze od sloganu Brytyjczyków. Przede wszystkim, nie uważam żeby nieistnienie Boga było złą wiadomością, ale to w oczywisty sposób kwestia spojrzenia na sprawę.
                Kampania Włochów jest szczególna z tego względu, że po części jest swego rodzaju wyzwaniem rzuconym arcybiskupowi Genui kardynałowi Bagnasco, na co uwagę zwraca Raffaele Carcano , szef ZAiAR. Kardynał ów podobno wysławił się podobno swoimi wypowiedziami na temat nauki, praw i seksualności oraz sprzeciwem wobec Parady Dumy Gejów w dzień Bożego Ciała.



EDIT.

PS Zajrzałem właśnie na oficjalną stronę Atheist Bus Campaign i zobaczyłem poniższą grafikę. Ku swojej uciesze rozpoznałem cytat z Douglas'a Adams'a. Jest to zapewne - kolejny - miły akcent ze strony Richarda Dawkinsa, który bardzo sobie Adamsa cenił.R.

douglas adams

RYAN
private_ryan@o2.pl

komentarze (0) | dodaj komentarz

Boga prawdopodobnie nie ma - ciąg dalszy.

niedziela, 11 stycznia 2009 14:26

            Szukając informacji o dalszych losach inicjatywy Atheist Bus Campaign natrafiłem na traktujący o niej tekst Katolickiej Agencji Informacyjnej. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy podczas zapoznawania się z artykułem to rażąca niezgodność poszczególnych faktów w porównaniu z wersją Gazety Wyborczej. O co konkretnie chodzi? Już śpieszę z wyjaśnieniami.
            Oto informacja, którą znajdujemy w pierwszym akapicie. 



„Od 6 stycznia na ulice stolicy Wielkiej Brytanii wyjechało 30 autobusów z napisami ,,Boga prawdopodobnie nie ma. Dlatego przestań się martwić i ciesz się życiem"."



            Co nijak się ma do danych liczbowych podanych przez Gazetę.


„Dzięki tym pieniądzom reklamy znalazły się nie na 30, lecz na 800 autobusach, a ogłoszenia pojawią się nie tylko w Londynie, ale i w Manchesterze, Edynburgu, Glasgow, Yorku."


Redaktorzy z KAI albo nie odrobili zadania domowego, albo świadomie chcieli umniejszyć w oczach odbiorców zasięg akcji zaniżając liczbę autobusów, które rzeczywiście wyjechały na ulice miast Wielkiej Brytanii. Informację o ośmiuset podają także blog eugenecho.wordpress.com 1 oraz serwis technoccult.com.2


„Richard Dawkins (...), wyasygnował z własnej kieszeni 5,5 tys. funtów na sfinansowanie kampanii."



            Kolejna pomyłka? 5,5 tys. Funtów było sumą jaką Ariane Sherine i British Humanist Association uznali za cel zbiórki. Mimo usilnych poszukiwań nie udało mi się ustalić jaką konkretnie sumę profesor Dawkins przeznaczył na cele akcji. W każdym razie mylenie faktów nie świadczy dobrze o kompetencjach KAI.



„Sprzeciw dziennikarki wywołało również przesłanie, które chrześcijanie umieścili na 200 autobusach miejskich w okresie przedświątecznym. Na reklamach widniał tekst pozdrowienia anielskiego do pasterzy z ewangelii wg św. Łukasza(...)"

            Czy aby na pewno? Oto słowa, które Sherine wypowiedziała do dziennikarzy i które przywoływałem już w poprzednim tekście: "Zobaczyłam na autobusie cytat z Biblii i adres internetowy. Kiedy weszłam na tę stronę, przeczytałam między innymi, że niechrześcijanie spłoną w piekle." Z wypowiedzi tej wynika jednoznacznie, że zaniepokoiła ją zawartość i przesłanie witryny internetowej, a nie cytat zawarty na reklamie.
            Co więcej, węszę tu zabieg lekko propagandowy. Redaktorzy najpierw zaniżają liczbę autobusów kampanii ateistycznej, po czym nagle podają kilkukrotnie większą liczbę autobusów z przesłaniem chrześcijańskim. W żadnym innym źródle liczba ta się nie pojawia, jako że nijak ma się do sprawy. Wydaje się już niemal pewnym, że KAI chciała umniejszyć zasięg brytyjskiej akcji w oczach czytelników.

            Ostatnia i chyba najbardziej kontrowersyjna jest przytoczona wypowiedź Paul'a Woolleya, która bierze w klamrę artykuł KAI. Oto ona:



„Ateistyczna kampania reklamowa na londyńskich autobusach może mieć efekt przeciwny do zamierzonego - uważa Paul Woolley, dyrektor chrześcijańskiego instytutu ,,Teos""


Oraz:

„Zdaniem jednak Paula Woolley'a, reklama może odnieść skutek przeciwny do zamierzonego. Chodzi tu znajdujące się w tekście słowo ,,prawdopodobnie". Dyrektor instytutu Theos przytoczył przykład człowieka myślącego, że ,,prawdopodobnie" zamknął drzwi. Osobnik ten po krótkim czasie bicia się z myślami wstanie i sprawdzi, czy drzwi są rzeczywiście zamknięte."

               
Mamy tu interpretację wypowiedź jawnie sprzeczną z tą przytoczoną przez Gazetę Wyborczą. Z resztą sami oceńcie:



Kościoły anglikański i katolicki jeszcze się nie ustosunkowały do akcji, ale zrobił to teologiczny instytut Theos.

- Uważamy, że kampania jest świetnym sposobem na zmuszenie ludzi do myślenia o Bogu. Plakaty zmuszają do zastanowienia się nad najważniejszym pytaniem naszego życia - oświadczył Paul Woolley, szef Theos. - Slogan sam w sobie jest dobrym punktem wyjścia do dyskusji. Mówienie ludziom, że "Boga nie ma", to tak, jakby komuś powiedzieć, że pamiętał, by zamknąć drzwi. To wywołuje niepokój."


            A oto kilka wypowiedzi Woolleya w języku angielskim. Zdecydowałem się ich nie tłumaczyć, bo mogłoby je to w jakiś sposób zniekształcić, a tego nie chcę. Rzucają one według mnie nowe światło dyrektora Theos. Cytaty pochodzą z www.apathysketchpad.com 3.

We've donated the money because we think the campaign is a brilliant way to get people thinking about God.

- Paul Woolley, Director of Theos

                Informacja ta zaskoczyła mnie, Theos sami wsparli inicjatywę! Jak można przeczytać w artykule przekazali na jej cele symboliczną sumę £50.


"Telling someone "there's probably no God" is a bit like telling them they've probably remembered to lock their door. It creates the doubt that they might not have."



               
Tutaj mamy tą nieszczęsną analogię z drzwiami. Cóż interpretacja jest rzeczywiście raczej dowolna. Jeśli jednak użyta została w formie ataku oznacza to, że niezrozumiana została intencja ateistów. Przecież chodziło właśnie o wywołanie w ludziach uczucia „czy-na-pewno-zamknąłem-drzwi", ponieważ niepewność zmusza to do zastanowienia i analizy.
            Na koniec przytoczę jeszcze jedną wypowiedź Paula Woolleya, która nie pojawiła się chyba w żadnym polskojęzycznym źródle.



"The poster is very weak - where does 'probably' come from? Richard Dawkins doesn't 'probably' believe there is no God! - and telling people to 'Stop worrying' is hardly going to comfort for those who are concerned about losing jobs or homes in the recession, but the posters will still prompt people to think about life's big questions."
 



                Woolley atakuje w tym miejscu hasło kampanii jako słabe. Pastwi się nad tym nieszczęsnym „probably". Cóż, czytelników mogę jedynie odesłać do ostatnich dwóch akapitów poprzedniego posta, a w odpowiedzi na argument Woolleya, że „Dawkins nie uważa przecież, że Boga „prawdopodobnie" nie ma" proponuję zajrzeć do czwartego rozdziału bestsellerowego „Boga Urojonego", którego tytuł brzmi „Dlaczego niemal na pewno Boga nie ma". Wypada jednak zapoznać się z poglądami przeciwnika (szczególnie tak znanego) zanim się go zaatakuje.
            Kolejnym krokiem w krytyce Woolleya jest zwrócenie uwagi na fragment, który mówi, aby nie martwić się i cieszyć się życiem. Zwraca uwagę iż może on niezbyt trafiać do ludzi którzy mogą stracić pracę albo mieszkanie w czasie aktualnej recesji. Cóż trudno nie przyznać, że jest w tym ziarenko prawdy.
            Osobiście jednak uważam, że jakiekolwiek zamartwianie się jest bez sensu i na długo przed pojawieniem się tej kampanii pełnymi garściami czerpałem z idei „... stop worrying and enjoy your life."
            W każdym razie Wooley ostatecznie przyznaje, że mimo pewnych 'słabych stron' kampania skłoni ludzi do zastanowienia się nad 'wielkimi pytaniami'. Bo przecież „nie samym chlebem człowiek żyje." Prawda?


            Wnioski? KAI umyślnie lub poprzez niekompetencję ukazała kampanię w formie dalekiej od prawdy. Zmanipulowała też niejako wypowiedzi Paula Woolleya (chociaż przyznaję, że w GW były z kolei zinterpretowane zbyt optymistycznie).
            Niestety Katolicka Agencja Informacyjna okazuje się dalekie od obiektywizmu...


TUTAJ znajdziecie komentowany artykuł.

RYAN
private_ryan@o2.pl

komentarze (0) | dodaj komentarz

There's propably no god. Now stop worrying and enjoy your life.

czwartek, 08 stycznia 2009 14:59

Na zdjęciu z lewej Ariane Sheire, a po środku Richard Dawkins.Zdjęcie pochodzi ze strony www.atheistbus.org.uk


               Przeglądając artykuły na portalu Gazeta.pl mój wzrok jak magnes przyciągnął Cytat Dnia. Brzmiał on: „Boga raczej nie ma. Nie martw się, po prostu ciesz się życiem." - Hasło akcji brytyjskich ateistów. Wyznam bez ogródek, że takie slogany przyciągają mnie jak magnes, zawsze z zainteresowaniem śledzę tego typu inicjatywy.
                Brytyjskie Towarzystwo Humanistyczne postanowiło zorganizować wielką akcję propagującą postawę ateistyczną. W ramach przedsięwzięcia po londyńskich ulicach jeździ osiemset autobusów przyozdobionych wyżej cytowanym hasłem, w metrze można natomiast znaleźć tysiąc plakatów, a gdyby jednak wciąż udało się komuś uniknąć konfrontacji z tą inicjatywą to z pewnością zauważy reklamę wyświetlaną na Oxford Street - jednaj z najbardziej uczęszczanych ulic w mieście. Przyznam, że na mnie ten rozmach robi wrażenie.

                Bezpośrednią inicjatorką akcji jest brytyjska pisarka i dziennikarka Ariane Sherine. Do realizacji tego przedsięwzięcia skłoniło ja zetknięcie się z reklamą religijną, jak sama powiedziała  -  „Zobaczyłam na autobusie cytat z Biblii i adres internetowy. Kiedy weszłam na tę stronę, przeczytałam między innymi, że niechrześcijanie spłoną w piekle." Niejako w proteście postanowiła zaproponować mniej drastyczną alternatywę.

                Aktualne przedsięwzięcie ma swój początek w czerwcu 2008 roku, gdy Sherine opublikowała felieton pt. „Ateisto, daj piątaka" inicjując tym samym zbiórkę pieniędzy na aktualną akcję. Odzew przeszedł jej najśmielsze oczekiwania. Zamiast zakładanych 5500 funtów zebrała niebagatelną kwotę 135000 funtów. Dzięki temu reklamy pojawiły się nie na trzydziestu, jak początkowo planowano, a na ośmiuset autobusach, oraz nie tylko w Londynie ale także w innych miastach Wielkiej Brytanii.

                Inicjatywę podchwycili już Hiszpanie, którzy umieścili hasła o podobnym przesłaniu na autobusach w swoim kraju. O podobnych akcjach myślą już organizacje wolnomyślicielskie we Włoszech i w Stanach Zjednoczonych.


                Na koniec chciałbym zwrócić uwagę na to jak zostało sformułowane hasło kampanii, mianowicie głosi ono „There's propably no god (...)." Jak zdążyłem zauważyć śledząc komentarze  na serwisie Gazeta.pl owo 'propably' budzi pewne kontrowersje. Zapewne wielu zastanawia się, dlaczego nie napisano po prostu „There's no god."
                Śpieszę z wyjaśnieniem. Otóż już dawno ustalono, że kategoryczne udowodnienie nieistnienia Boga jest niemożliwe (podobne z resztą,  jak kategoryczne udowodnienie tezy przeciwnej). Jest to przypadłość wszystkich abstrakcyjnych bytów od czajniczka Russela poczynając na Niewidzialnym Różowym Jednorożcu kończąc. Nie znaczy to jednak, że droga do rozważań na ten temat jest tym samym zamknięta( i co za tym idzie, że agnostycyzm jest najracjonalniejszą z możliwych postaw). Sprawę zawsze można rozpatrzyć z punktu widzenia prawdopodobieństwa. Na tym polu po przeanalizowaniu dostępnych dowodów można stwierdzić, że prawdopodobieństwo istnienia Boga jest nikłe. Czyli mówiąc innymi słowy, Boga najprawdopodobniej nie ma... 'There's propably no God'.

ATHEIST BUS - oficjalna strona inicjatywy


Artykuł na portalu Gazeta.pl

RYAN
private_ryan@o2.pl

komentarze (1) | dodaj komentarz

Mały Ateista - pierwszy wpis.

czwartek, 08 stycznia 2009 2:41

                Witam serdecznie na łamach Małego Ateisty. Prowadziłem w swoim życiu już kilka blogów, jednak ten będzie stanowił dla mnie zdecydowanie największe wyzwanie. Po pierwsze będzie blogiem opartym na dosyć trudnej sztuce literackiej, po drugie będzie dotykał raczej trudnej i zdecydowanie kontrowersyjnej tematyki.

                Zdecydowałem się na bloga o takiej tematyce chyba głównie ze względu za zatrważająco niski poziom świadomości społeczeństwa jeśli Idzie o ideę ateizmu. Chcę w prosty i przystępny sposób pokazać, że ateizm nie jest tak złym i perwersyjnym zjawiskiem jak niektórzy próbują go przedstawiać. Co więcej postaram się wykazać, że jest postawą jak najbardziej pozytywną i chwalebną.

                Chciałbym także, aby blog ten był przystanią dla ludzi wątpiących oraz rozpoczynający swoją drogę ateisty, by mogli poznać szczegóły tego zagadnienia. Chcę podać pomocną dłoń tym, którzy drążą i poszukują odpowiedzi z własnej inicjatywy, nie zadowalając się uproszczonymi odpowiedziami dawanymi przez doktryny teistyczne.

                Biorąc pod uwagę oba powyższe cele postaram się prowadzić  bloga w jak najprzystępniejszy sposób. Chcę uniknąć śmiertelnej powagi towarzyszącej wielu innym serwisom poruszającym tego typu tematykę.
                Czego możecie oczekiwać po Małym Ateiście? Z pewnością będę zamieszczał głównie materiały dotyczące ateistycznych zagadnień, takie jak omówienia głównych argumentów, krytyka argumentów i doktryn teistycznych, sylwetki wielkich ateistów, a także materiały z goła satyryczne. Jednak nie omieszkam zapewne poświęcić nieco miejsca zagadnieniom antyklerykalnym ,filozoficznym oraz wszelkim innym, które pozwolą rzucić jakieś światło na główną myśl towarzyszącą temu blogowi.

 

RYAN

komentarze (5) | dodaj komentarz

wtorek, 9 lutego 2010

Licznik odwiedzin: 4757

*Blog jest jeszcze w trakcie konstrukcji i zapewne ulegnie zmianom na przestrzeni najbliższych dni/tygodni.

*Księga gości i komentarze powinny już działać prawidłowo. Gdyby jednak pojawiły się jakieś problemy proszę pisać na private_ryan@o2.pl

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 06.01.2010 12:19:39
  • autor: KATOLIK
  • treść: PIĘKNIE zapraszamy n...

Statystyki

Odwiedziny: 4757
Wpisy
  • liczba: 10
  • komentarze: 63
Księga gości: 8
Bloog istnieje od: 404 dni